Gary bez dna

- czyli blog pełen kulinarnych inspiracji.

Sernik - lekki, puszysty i niesłodki


Ten sernik jest z przepisu mojej babci i cioci - jest puszysty, mokry i rozpływa się w ustach. Odkąd zrobiłam go po raz pierwszy w ubiegłą Wielkanoc nie udało mi się upiec nic innego - sernik był ciągłym i jedynym życzeniem mojego Męża lub odwiedzających nas przyjaciół ;) Przygotowanie zajmuje chwilę, a jest pyszny. Polecam!

Puszysty sernik

Składniki na ok. 10 porcji:
200 g miękkiego masła
7 dużych jaj lub 8 mniejszych
1 kg twarogu mielonego przynajmniej trzykrotnie (ja używam naturalnego twarogu sernikowego)
2 małe ugotowane ziemniaki
1/2 szklanki cukru (ja używam drobnego)
6-8 kropel ekstraktu waniliowego (ewentualnie można podmienić część cukru na cukier waniliowy)
1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej

Sernik - sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewam do 180°C w ustawieniu "góra-dół". Okrągłą blaszkę o średnicy ok. 23 cm wykładam papierem do pieczenia.

Oddzielam białka od żółtek. Białka ubijam i odstawiam na później. Żółtka również odstawiam na później w oddzielnej miseczce.

Ziemniaki rozgniatam na papkę kiedy są jeszcze ciepłe. Jeśli nie mam takiej możliwości to rozcieram je dokładnie za pomocą tarki lub drobnego sitka. Ostudzone, przetarte ziemniaki ucieram z masłem za pomocą miksera na jednolitą masę.

Następnie dodaję ser i ponownie ucieram. Do masy serowej dodaję cukry lub cukier i wanilię, miksuję do rozpuszczenia (ja nie lubię słodkiego sernika, ale oczywiście można spróbować masy na tym etapie i ewentualnie dosypać więcej cukru). Następnie dodaję żółtka i miksuję do połączenia składników. Pod koniec miksowania dodaję mąkę ziemniaczaną i łączę z masą serową.

Na sam koniec dodaję porcjami białka i delikatnie mieszam używając szpatułki lub wyjętych z miksera mieszadeł.

Gotową masę przelewam do blaszki i wyrównuję masę szpatułką lub łyżką. Piekę w 180°C przez ok. 50-60 minut. Po upieczeniu wyjmuję z piekarnika i studzę.

Sernik bardzo wyrasta podczas pieczenia, a później opada do poziomu nalanej masy. Dzięki temu jest niebiańsko puszysty 💙

Co może pójść nie tak? 
Czyli o moich wtopach podczas pierwszych sernikowych prób...

Kiedyś dodałam masło do jeszcze ciepłych i niedokładnie roztartych ziemniaków. Zrobiła się z tego maślana zupa z ziemniaczanymi kluskami. Masakra. Mikser nie był w stanie rozetrzeć tych ziemniaków i sytuacja wydawała się beznadziejna, ale udało się uratować ten sernik! Przelałam taką breję przez sitko o drobnych oczkach i przetarłam grudki. Dalej postępowałam według przepisu. Uff, wyszło!

Innym razem żółtko mi pękło (chyba przy 5-tym lub 6-tym jajku) i wlało się do miski z białkami. Znów masakra (o ubijaniu białek i dlaczego żółtko w białkach to masakra we wpisie o bezie tutaj). Od tamtej pory rozbijam jajka pojedynczo i przelewam białko najpierw do małej miseczki, a później do naczynia, w którym ubijam. Żółtka przelewam do oddzielnej miseczki. Mi przydarzyło się pęknięte żółtko, ale może się okazać, że takie 7-me jajko jest nieświeże. Rozbijając jajka pojedynczo możemy ocalić pierwsze 6 w innym przypadku musimy wywalić WSZYSTKO.

Smacznego!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza