Czego uczy gotowanie...?


Ostatnio doszłam do pięknego wniosku, że gotowanie jako pasja dodaje mojemu życiu dużo więcej niż pyszne jedzenie. Dla mnie to źródło wiedzy, pomysłów i ciekawych umiejętności...

Czego uczy gotowanie?

Kreatywność

To pierwsze co przychodzi mi do głowy, gdy myślę o przygotowywaniu jedzenia. Inspiracje przychodzą zewsząd. Trzeba otworzyć głowę, żeby widzieć możliwości jakie daje nam wykorzystanie przeróżnych produktów, technik i form.
Przykład?
Pewnego pięknego wieczoru wyszłam na balkon i zauważyłam skrzynkę z orzechami, w której leżała dynia... Co z tego? Zupa!


Wyobraźnia

Nieprzypadkowo oddzielam ją od kreatywności - Rozumiem ją bowiem jako umiejętność przewidzenia efektu swoich działań. Doświadczenia kulinarne uczą stosowania szczypty rozsądku lub zupełnego puszczania wodzy :) Wyobraźnia sensoryczna pozwala na zaprojektowanie dania i wszystkich związanych z nim doznań – smaku, aromatu, wyglądu, konsystencji, emocji... jeszcze przed rozpoczęciem gotowania!
Znów dla przykładu - przepyszny sos truskawkowy, któremu dodałam nieco pikanterii i wytrawnego smaku octu balsamicznego... Sezon zbliża się wielkimi krokami!


Odkrywanie i podkreślanie potencjału składników

Zajęcia tego typu powinny być obowiązkowe dla wszystkich, którzy pracują z ludźmi i zarządzają zespołami. Z gotowaniem jest trochę jak z ludźmi.
Weźmy takiego buraka. To od gotującego zależy czy go upiecze, ugotuje, czy zje na surowo. Te sam kucharz zdecyduje czy burak gra solo, czy we współpracy z innymi warzywami. Ważne jest jedno – żeby ten burak był możliwie najlepszym burakiem w swoim wydaniu. Jeśli jest po to, żeby nadać kolor dania – super. Jeśli ma skarmelizować w piecu i nadawać potrawie cudowny aromat – SUPER! Jeśli ma chrupać w sałatce – prze-super!
Każdy składnik ma swój potencjał. Jedyny i niepowtarzalny zestaw cech (bo i burak burakowi nierówny). Warto jest to dostrzegać, podkreślać i doceniać.
Przykład?
Cały blog to przykład.

Organizacja czasu

Początki w kuchni dla wielu oznaczają długie godziny sterczenia nad garami... Wciąż krążą steretypy (tak często wykorzystywane przez praducentów żywności), że gotowanie pochłania czas (to właśnie wtedy pojawia się wybawca z obiadem dla całej rodziny - w jedyne 10 minut!). A tu niespodzianka! Po kilku próbach kulinarnych okazuje się, że obiad da się przygotować angażując się w jego przygotowanie...wspomniane już 10 minut! Można na przykład: przygotować sos - w czasie gotowania makaronu czy kaszy, wykorzystać piekarnik podczas wykonywania zupełnie innych czynności lub pozwolić daniu dusić się i zająć się w tym czasie sobą... Jeśli ktoś uważa, że np. przed upieczeniem mięsa, trzeba je maaaarynoooowaaaać (w języku waleni) i traktuje to jako czas poświęcony(!) na gotowanie – to ta osoba prawdopodobnie wcale nie chce gotować... Cóż. Problemy są tam gdzie je chcemy mieć.

Seria przykładów - zachęcaczy :)
Makaron z rzeżuchowym pesto - przygotowanie trwa tyle, co ugotowanie makaronu!


Chrupiąca cieciorka z pieca - łącznie zabiera 15 minut - reszta robi się sama!


Zapiekana cukinia z pomidorami i gomashio - ręce są zajęte tylko chwilę - później działa moc piekarnika :)


Tak to już jest, że przypadki nie istnieją. Wszystkie te elementy… kreatywność, wyobraźnia, wydobywanie potencjału, organizacja czasu i przestrzeni… zataczają krąg, kiedy okazuje się, że powstają dzięki gotowaniu, a jednocześnie bez nich gotowanie nie mogłoby istnieć...

A co Ty czerpiesz z gotowania? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz