Sezon na... listopad


Listopad! Pięknie jest jesienią w kuchni! Pięknie jest na bazarach! Nie mogę doczekać się sobotnich zakupów - Wam też serdecznie polecam wypad na pobliski bazarek. To idealne źródło natchnień, kolorów, świeżych i zdrowych produktów! Na jakie produkty jest teraz sezon? Za czym warto się rozejrzeć na bazarze?

Sezon na listopad!
Sezon na owoce!

Teraz pełną gębą zaczął się sezon na jabłka i gruszki. Warto zapytać sprzedawcy o pochodzenie owoców - dobrze jest wspierać lokalne rynki i lokalnych dostawców. Wybieram jabłka, z których hodowcą mogę zamienić słowo, bo akurat przyjechał je sprzedać. To w moich oczach bardzo podnosi wartość produktu - pozwala świadomie wybierać! Zawsze przed zakupem jabłek wącham je - to pomaga mi zdecydować co z nimi zrobię :) Te najbardziej pachnące są zazwyczaj słodsze i nadają się do bezpośredniego spożycia. Te z mniej intensywnym zapachem zwykle są twardsze i kwaśniejsze - idealnie nadają się do pieczenia.

Kupując gruszki pamiętajcie, że nie są ona najlepszym surowcem do przechowywania. Najlepiej czują się w chłodziarce najlepiej w takim "ułożeniu", żeby nie obijały się, są bowiem bardzo podatne na uszkodzenia, obicia i co za tym idzie - gnicie. Wybierajcie owoce możliwie najtwardsze i najładniej wybarwione. 


Szukasz pomysłu na gruszki? 
Tu znajdziesz przepis na razową tartę z gruszkami! :)

Jest jeszcze ostatni moment na śliwki - warto z niego skorzystać! Śliwki są wspaniałym źródłem błonnika i dzięki temu wspierają oczyszczanie układu pokarmowego. Przy zakupie również uważajcie na ich niesamowitą podatność na uszkodzenia zewnętrzne. Zdarzyło się kiedyś, że żeby poobijane śliwki "nie zmarnowały się" musiałam zjeść ich około pół kilograma na raz! Nie muszę pewnie zaznaczać, że wrażliwym jelitom grozi to rozstrojem...?


Szukasz pomysłu na śliwki? 
Tu znajdziesz przepis na tartę serową ze śliwkami! :)

Czujne oko wytropi na bazarze również pigwę. Pigwa to cudowny owoc, który można dodawać do herbaty na surowo lub przygotować kwaśną konfiturę czy, dla koneserów, nalewkę. Genialnie wspiera odporność i walkę z nierównowagą kwasową organizmu. Sama będę na nią polować!

Sezon na dynię i dyniowate
Pierwszym skojarzeniem z jesienią spośród warzyw jest dynia - czy to intensywnie pomarańczowa i okrąglutka czy podłużne kabaczki - wszystkie smakują teraz najlepiej! Wybieraj najbardziej wybarwione warzywa - im bardziej intensywny kolor tym więcej cennego karotenu :)


Zainspiruj się przepisami z dynią! :)

Dynia gra też skrzypce w przepisie na krem z pieczonych warzyw 

Sezon na bulwy i korzenie!

Ziemniaki, buraki, seler, marchew, pietruszka - to warzywa z wielkim potencjałem! Można je stosować jako dodatek do dań lub bazę do wielu potraw, które z pewnością mogą stać się ulubionymi :) Iście jesiennego charakteru nadaje im proces pieczenia - ponownie odsyłam Was do przepisu na pieczone warzywa i krem z ich udziałem, który zniewolił niejedno podniebienie :) To rewelacyjne danie - pierwszego dnia i wspaniała, aromatyczna, pożywna zupa - na drugi dzień! Rozkoszne, lecz efektywne lenistwo - w najlepszym wydaniu :)

Czarna rzepa - czarna perła wśród bulw

W ogródku bulw nie zabraknie perełek. CZARNYCH PEREŁEK. Czarna rzepa - wygląd buraka, kolor czarnej ziemi, konsystencja - trochę jakby kalarepy czy selera. Ostatnio moja mama zaproponowała swoją wersję surówki z czarnej rzepy z dodatkiem jabłek i kolorowych warzyw - niebawem przyjdzie kolej na moje wydanie :)

Sezon na orzechy!

Z drzew orzechowych sypią się teraz orzechy - niemal lawiną. Mój tatko - te włoskie - zbierał, podsuszał i przesypywał w skrzynki. Teraz leżakują na poddaszu i na strychu czekając na "swój moment" - a mogą tak cały okrąglutki rok! Zaopiekowałam się potężną porcją tegorocznych zbiorów i dodaję ich do śniadaniowych płatków lub przegryzam między posiłkami... Poza tym ważną rolę odgrywa też tłuczenie twardych orzechowych łupin, które ma działanie relaksujące, odprężające, odstresowujące... :) Bywało tak, że ze względu na urodzaj nie dało się "przejeść" zbiorów z danego roku, więc orzechy kończą... w piecu jako doskonałe źródło energii! Ich potencjał drzemie bowiem w tłuszczach...

Które orzechy są zdrowsze?
Odkąd pamiętam - zawsze wolałam jeść orzechy laskowe. Może dlatego, że nie miałam do nich tak "wolnego dostępu" jak do orzechów włoskich, których zawsze było pod dostatkiem. Niedawno dowiedziałam się, że to właśnie te zdrowsze orzechy były bliżej - zawsze w zasięgu ręki! Orzechy włoskie mają bowiem lepszy skład tłuszczowy niż orzechy laskowe - zawierają kwasy tłuszczowe z grupy omega 6 i omega 3 w korzystniejszej proporcji. Ja nie wybrzydzam, nie przebieram w orzechach - jem te i te! Jedne, czy drugie są wspaniałym źródłem "zdrowych" tłuszczy, które obniżają poziom złego cholesterolu we krwi oraz witaminy E i witamin z grupy B, które wspomagają działanie układu nerwowego i umożliwiają prawidłowe widzenie. Tłuszcze - jak się wszyscy spodziewają - oznaczają dużo kalorii. Orzechowa reguła wydaje się być prosta - orzechy jedz często, lecz w niewielkich ilościach! 


Dlaczego warto chodzić na bazar?
Po pierwsze - na bazarze znajdziemy zawsze świeże i sezonowe produkty. Te stare się zwyczajnie nie sprzedają. Ba! Nikt ich by nawet nie wystawił na sprzedaż... Sezonowe oznacza, że niedawno dojrzały czyli, że były niedawno zebrane. To z kolei oznacza, że najbardziej przepełnione witaminami i składnikami odżywczymi, bo to co leży miesiącami w chłodzonych magazynach nie obroni dobrze swoich wartości odżywczych. Poza tym nie spodziewajmy się pełnej dojrzałości po surowcach magazynowanych - to nieopłacalne. One są przecież bardziej podatne na uszkodzenia...

Po drugie - wspieramy lokalne rynki. Warto sięgać po to, co jest dziełem rąk lokalnych producentów. Bazarowe produkty nie są anonimowe - są od pana takiego i takiego, stąd i stąd. Jeśli ktoś potrzebuje odwiedzić sad i przytulić drzewo, a później zerwać z niego owoce - prawdopodobnie może to robić.

Przecież nasze wybory nie pozostają bez konsekwencji. Wybierając między bazarem, a marketem decydujemy kto ma ile do powiedzenia na rynku. Mówimy rynkowi i statystykom na czym nam zależy. Zależy nam na cenie - proszę bardzo - markety dostarczą dobrą cenę. Szajs, ale w dobrej cenie, na której nam przecież zależy! Bazar to miejsce, gdzie dobra cena spotyka się jeszcze z doskonałą jakością! 

Kupując u lokalnego producenta płacimy za lepszą proporcję ceny do jakości. Ceny marketowe często są nie do przebicia. Zastanówmy się jednak czy warto płacić jakąkolwiek cenę za produkty jałowe? Bez zapachu, smaku czy nasion w środku... zwyczajnie czuć, że "coś to nie gra". A w  bazarowych warzywach i owocach? W nich jest tyle życia! Jeśli wybieramy świadomie - wybór staje się prosty!

Zaplanujcie weekendowe zakupy na bazarze! Zastanówcie się, co byście zjedli... :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz