Muffins in the afternoon... Czyli przepis na razowe muffiny z jabłkami


Ku chwale spontaniczności - znów!
Rozmawiałam z Gosią w kuchni - zadzwonił do mnie telefon. Ledwie skończyłam rozmawiać, a Gosia zeskoczyła z blatu i zaczęła obierać jabłko, wyciągać tarkę... 
- Gosia, będziesz jadła tarte jabłka? (zapytałam z nadzieją w głosie, bo uwielbiam tarte jabłka z cukrem -  mój Michał wie o tym najlepiej - jedliśmy je razem jako małe dzieci... no dobra... jako duże dzieci też...)
- Nie, robię ciastko.
Tak... Poniższy przepis powstał niespodziewanie... Słoneczne popołudnie z razowymi muffinkami, które są wilgotne, niezbyt słodkie, a po upieczeniu w ustach chrupie cudna zarumieniona skorupka... Mmm... aż człowiekowi chce się - uczyć*!


Popołudniowe muffinki razowe z jabłkami

Składniki suche: (na około 24 sztuki)
1,5 szklanki mąki razowej **
1 szklanka mąki pszennej (Typ 650)
1 szklanka drobno pokruszonych płatków kukurydzianych
0,5 szklanki wiórków kokosowych
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
3/4 szklanki cukru (dam sobie uciąć rękę, że gdybyśmy miały miód - cukru by tu nie było!)
cynamon

Składniki mokre:
3 jaja
1 duże starte jabłko
0,5 szklanki oleju
1,5 szklanki mleka

Składniki mokre wymieszaj ze sobą, suche - podobnie i połącz jedne z drugimi. Do blaszki powkładaj papilotki i nakładaj ciasto do 4/5 ich wysokości. Piecz około 20 minut w temperaturze 180°C - do "suchego patyczka). Po upieczeniu wyjmij z blachy i wystudź na kratce. 

** Gosia osobiście mieliła pszenicę - dla mnie to jeszcze zbyt głośne - i póki co - uciekam z kuchni :)

Wystudź na kratce... dobre sobie... Ciężko jest wzbraniać się przed jedzeniem kiedy one tak kuszą, pachną i kiedy wiem, że tak chrupią...

Przy tej okazji nie mogę nie zrobić reklamy "pełnej mąki". U nas Gosia mieli ziarno w swoim niezniszczalnym (tfu, tfu, tfu...) robocie kuchennym i każde ciastka czy bułki nabierają zupełnie innych walorów. Mąka - to w końcu produkt zbożowy - cóż może być zdrowszego...? Więc... Zabierając ziarnom łupinki - zabieramy im niemal wszystkie składniki mineralne, błonnik i witaminy - szczególnie te z grupy B, które zapewniają nam dobry humor :) To co nam zostaje - biała mąka - to głównie (pod względem chemicznym) cukry. Jedzenie białej mąki powoduje, że w jelitach tworzy się śluz, który w nich zalega, "zalepia" je i hamuje wchłanianie składników odżywczych, co na dłuższą metę może osłabiać naszą odporność. Więc tak szybciutko...
Po pierwsze - jedzenie z pełnej mąki dodaje energii, a nie usypia jak biała mąka - wyczyszczona z wartości odżywczych.
Po drugie - bardziej syci... co za tym idzie... mniej się "napychamy". 
Po trzecie - jest bezpieczna dla diabetyków - zanim nasz organizm upora się z "twardymi" częściami ziarna - węglowodany mogą się stopniowo, powoli uwalniać i rozkładać. Nie ma BUM! dla naszego organizmu, nie ma skoków cukru - jest zdrowiej.

* technika motywacyjna :)

I Wam życzę słonecznego popołudnia!
Do zobaczenia! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz